niedziela, 1 lipca 2018

No i się zaczęło...

No właśnie... "się zaczęło"...
Ponownie muszę nico mocniej przyłożyć się do działalności w "rodzinnej" firmie.
Mniej więcej sześć lat temu coś już zaczynało się dziać i zaczynałem "pojawiać się" na rynku usług- wspierało mnie w tym wiele osób. Niesamowicie od zawsze pomaga mi Tata- kopalnia wiedzy o energetyce i sprawach elektrycznych, "szwagierek"- który zlecał mi pewne zajęcia, żona, która ze mną wtedy wytrzymywała...
I wtedy przyjąłem się do pracy w obecnej firmie.
Plan był taki, że pracując w tybie zmian 12-sto godzinnym dam radę pogodzić te obowiązki, jednak życie pokazało, że ma nieco inne plany i ogólnie to ja mam się do tych planów dostosować a nie odwrotnie. Całe moje ówczesne plany "legły w gruzach"- plany planami a życie życiem.
Praca w porcie dała mi niesamowite możliwości rozwoju zawodowego, które nie były by możliwe w praktycznie żadnym innym miejscu i które (chyba) wykorzystałem je na maxa- kolejne "awanse" i rozwój tzw. "kariery" też dodawały skrzydeł- nie powiem.
Patrząc jednak z perspektywy czasu i robiąc "rachunek sumienia" dotyczący zysków i strat, coś jednak straciłem.
Mam na myśli to, że wszyscy mamy tylko 24 godziny na dobę i 7 dni w tygoniu- i nie da się ogarnąć wszystkiego.
W moim przypadku było to ciągłe życie na walizkach, w domu bywałem w weekendy- i to też nie zawsze, bo stwierdziłem, że pójdę dalej na studia. I tak żyłem "na walizkach" pomiędzy Tomaszowem- Modlinem- i Radomiem.
Teraz przyszedł czas na zrobienie "rachunku sumienia" i zastanowienie się nad tym, co tak naprawdę jest najważniejsze i czy warto "gonić" za kolejnymi tytułami, skoro nie ma się czasu dla najbliższych..?
Dla mnie (mam nadzieję) nastał czas powrotu do domu i do pracy którą bardzo lubię. Podejrzewam, że będzie to długi i trudny proces z wielu przyczyn, ale mam nadzieję, że wszystko zakończy sie pozytywnie...
Automatyką można zajmować się wszędzie. Lubię to co robię i sprawia mi to niesamowitą frajdę, ale teraz czeka mnie bardzo dużo pracy-  tzw. "dobre papiery", to zdecydowanie zdecydowanie za mało...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

… i jeszcze Pan rysuje do tego…

Ostatnimi czasy miałem możliwość rozmowy z Panami – nazwijmy ich Pan „X” i Pan „Y”- temat rozmowy dotyczył oczywiście szeroko rozumianej w...